Sidebar

Blog kynologiczny

Aby zapewnić sobie przychylność ludzi, lepiej zaoferować im coś dla żołądków niż dla umysłów - Albert Einstein

Do czego jest nam potrzebny rodowód?

Do czego jest nam potrzebny rodowód?

Na pierwszy rzut oka pytanie wydaje się retoryczne. Przecież wszyscy wiedzą. Jednak przy próbie sformułowania konkretnej odpowiedzi może się okazać, że nie jest ona ani prosta, ani jednoznaczna. Przed kilku laty dość modne było rozpowszechniane w internecie hasło – „pies rasowy = pies rodowodowy”. Doświadczenia ostatnich lat, po wprowadzeniu w życie nowelizacji Ustawy o Ochronie Zwierząt są najlepszym przykładem, że ta formuła nie jest zgodna z definicją psa rasowego. Obecnie rodowód może mieć każdy pies zarejestrowany w nowopowstałych stowarzyszeniach. Nie jest on więc gwarancją faktycznej rasowości psa. Zresztą nigdy nie był, czego wielu nie potrafiło i nie potrafi zrozumieć nadal. Jednak rodowód był i zawsze pozostanie dokumentem potwierdzającym pochodzenie psa, przy czym jego wartość zależna jest od zawartości i rzetelności organizacji wystawiającej, a nie faktu fizycznego istnienia.

Jeśli zakupiliśmy psa w renomowanej hodowli krajowej bądź zagranicznej, znajdą się w nim przodkowie o wspaniale brzmiących, poprzedzonych liczymy tytułami imionach i budzących zazdrość konkurentów przydomkach. Taki rodowód wydaje się być gwarantem wysokiej wartości posiadanego psa i rękojmią jakości dla nabywców szczeniąt. Czy tak jest naprawdę?

Czy liczba przodków z tytułami championów krajowych, międzynarodowych i zwycięzców świata faktycznie taką jakość gwarantuje?

kojarzenie liniowe

Podstawowym, ale zatrważająco częstym błędem jest przypuszczenie, że cechy dziedziczą się liniowo. To znaczy, że znakomity przodek przekazuje swoje pozytywne cechy potomstwu, a te z kolei swoim potomkom.

Tego typu hodowla jest kontynuacją i nie należy jej mylić z hodowlą na linię, która jest rodzajem hodowli wsobnej i różni się od przedstawionej powyżej tym, że do ciągu hodowlanego „dolewamy” na różnych poziomach geny osobników spokrewnionych z założycielem linii w celu zwiększenia homozygotyczności pożądanych genów, a za tym stabilizacji cech. W tym momencie pomińmy jednak zagadnienie hodowli wsobnej (krewniaczej).

Przedstawiony ciąg nie odzwierciedla jednak faktycznego procesu dziedziczenia. W rzeczywistości przekazywane są cechy obu rodziców, którzy w swoim materiale genetycznym mają dwa komplety alleli, czyli po dwa geny odpowiedzialne za uzewnętrznienie się jakiejś cechy (nie dotyczy to w pełni cech tzw. ilościowych, o czym później). A więc tylko jeden komplet genów przodka zostaje dziedziczony przez potomka w kolejnej generacji (drugi pochodzi oczywiście od drugiego rodzica), przy czym ponowne połączenie w pary jest całkowicie przypadkowe.

Pierwsze prawo Mendla to podstawa genetyki. Jednak dla przypomnienia przytoczę definicję.

„Prawo czystości gamet – każda gameta wytwarzana przez organizm posiada tylko jeden allel z danej pary alleli genu. Wynika z tego, że każda komórka płciowa musi zawierać po jednym genie z każdej pary alleli”. Co to oznacza w praktyce. Superchampion z naszego przykładu posiada dwa komplety genów w chromosomach. Jeden komplet pochodzący od ojca i jeden od matki. Geny te występują jednak w różnych postaciach. Tych, które dominują nad pozostałymi odmianami (dominujące) i tych, które w obecności dominującego nie spowodują w większości przypadków żadnych efektów widocznych u potomka (recesywne). Odmian, czyli mutacji może być wiele, jednak u konkretnego osobnika występują tylko dwie. Tworzą one parę alleli. Podczas podziału komórki prapłciowej na gamety (czyli na pojedynczy komplet genów - alleli) nastąpi rozdział genów, przy czym w każdej gamecie (czyli komórce płciowej), znajdzie się tylko jeden gen odpowiedzialny za uwidocznienie jakiejś cechy. W tym momencie muszę koniecznie zwrócić uwagę, że mowa jest tutaj o dziedziczeniu prostym zwanym właśnie mendlowskim, ale o tym później.

Jeśli mieliśmy to szczęście, że oboje pradziadkowie z przykładu mieli oba geny odpowiedzialne za pożądaną cechę w odmianie dominującej, to będzie ona przekazywana (dziedziczona) każdemu potomkowi w kolejnym pokoleniu. Jeśli taką cechę miał także partner potomka, to i w tym przypadku ich potomkowie odziedziczą ta cechę w 100%. Tak więc to nie geny superchampiona były „mocne”, lecz dobór partnerów gwarantował powodzenie i utrzymywał cechę. Jednak podany przykład występuje w naturze, a i za tym w hodowli rzadko. Taki świadomy dobór z zastosowaniem homozygoty dominującej (oba allele tej samej cechy w postaci dominującej) wymaga bowiem nie tylko wiedzy na temat genotypu kojarzonej pary, ale i dysponowania licznymi osobnikami reprodukcyjnymi o takim genotypie. Z reguły nie znamy genotypów przodków naszych psów a na dodatek najczęściej mamy do czynienia z heterozygotami, czyli parą alleli składającą się z genu dominującego i jednego z recesywnych w stosunku do niego.

Jeśli więc w pokoleniu pradziadków mieliśmy do czynienia z podwójną heterozygotą, to rozdział gamet nastąpi w ten sposób.1 prawo mendla

Jak widać oboje rodziców przekażą taką sama parę gamet, ale potomstwo nie będzie już homogenne zarówno pod względem genotypu, jak i fenotypu. Genotypowo otrzymamy znaną wszystkim proporcje 1:2:1, a fenotypowo proporcję 3:1. W praktyce tylko w stosunku do 1/3 potomków będziemy znali genotyp. W stosunku do 2/3 nie, gdyż zewnętrznie (fenotypowo) nie będą się różnić. Tego typu proporcje nie odzwierciedlą się oczywiści w jednym nielicznym przecież miocie. Jest to wartość statystyczna, o czym nie wolno zapomnieć. Jeśli cecha A jest dla nas pożądana, wybierzemy do kolejnego kojarzenia potomka tą cechę wykazującego, jednak i jego potomstwo będzie w podobny sposób różnorodne z różnorodnym efektem fenotypowym.

Jeśli wśród hodowców rozpowszechni się mniemanie, że Superchampion z pokolenia pradziadków miał „mocne geny” i „dawał” dobre potomstwo, to posiadanie takiego przodka w rodowodzie jest powodem do dumy i przyczynkiem do nadziei na dobre wyniki hodowlane. Jeśli mamy jednak pecha, w miocie potomnym urodzą się wyłącznie szczenięta z genotypem aa, dla nas niepożądanym. Czyli już w drugim pokoleniu zatraciliśmy cechę superchampiona. Oczywiście kojarzenie tej pary możemy powtarzać do skutku.

Jeśli jednak mamy odpowiednia wiedzę i potrafimy z rodowodu i ewentualnych krzyżówek doświadczalnych wyciągnąć wnioski, to możemy w znacznym stopniu kontrolować tok dziedziczenia i wyniki hodowlane. Jednak pies to nie tylko cechy jakościowe dziedziczone w sposób prosty. Np. maść, czy odmiana włosa. Na jego wygląd zewnętrzny mają wpływ dziesiątki tysięcy genów. Większość z nich przekazuje cechy poligenicznie (cechy ilościowe). Interakcja tych genów daje nam konkretny efekt fenotypowy (eksterier), lecz kontrolowanie hodowlane zespołu licznych alleli jest po prostu nie do zrealizowania.

W praktyce możliwe jest selekcjonowanie na jedną, do kilku cech, o ile ktoś posiada odpowiednią wiedzę i dostatecznie szerokie pogłowie do dyspozycji. Jednak i w takim przypadku każdą cechę musi analizować oddzielnie, gdyż zgodnie z drugim prawem Mendla (prawo niezależnej segregacji cech) – geny należące do jednej pary alleli są dziedziczone niezależnie od genów należących do innej pary.

Fakt rozdziału gamet i niezależnej segregacji jest niewątpliwym utrudnieniem przewidywania jakości miotów i kontrolowania cech, jednak w przypadku dziedziczenia monogenicznego (cechy jakościowe) jest do opanowania i jest skutecznym mechanizmem hodowlanym. Wypada w tym momencie wspomnieć, że podział cech na ilościowe i jakościowe jest podziałem historycznym. W rzeczywistości nie ma cech dziedziczących się w wyniku sygnału pochodzącego z jednego allelu. Podział na te dwie grupy jest jednak uproszczeniem umożliwiającym zrozumienie wielu mechanizmów.

Zdecydowana większość cech dziedziczy się jednak poligenicznie, czyli ilościowo. To znaczy, że cały szereg genów działając jednocześnie daje nam w efekcie cechę zewnętrzną, będącą średnią potencjału tych genów. Jednak i w przypadku szeregu genów mamy do czynienia z genami dominującymi i recesywnymi działającymi w parze, a więc średni efekt zależy od przewagi alleli dominujących nad recesywnymi. Przy czym allele dominujące znajdą się zarówno w gamecie ojca, jak i matki. Przewidzenie efektu takiej kombinacji jest możliwe w pewnym stopniu jedynie na podstawie obliczeń statystycznych, a nie analizy genotypu.

Wróćmy jednak do naszego superchampiona i jego cech jakościowych, czyli poligenicznych.

W ten sposób dziedziczy się znakomita większość cech. Wysokość psa, obwód klatki piersiowej, długość lędźwi, kątowanie, idt, idt z długością włosa włącznie (tak, tak). Czyli to, co decyduje o wartości psa nie jest zależne od jednej pary alleli, lecz często od kombinacji setek i tysięcy. Mimo to i te geny występują w parach zarówno homo-, jak i heterozygotycznych.

Przewidywalność dziedziczenia poligenicznego dodatkowo utrudnia nam zjawisko rekombinacji genetycznej znane bardziej, jako crossing-over. Dla zilustrowania zastanówmy się na poniższym przykładem, który jest oczywiście wyłącznie uproszczeniem pozwalającym zrozumieć zawiłości mechanizmu dziedziczenia.

crossing over 2

Po lewej stronie mamy parę chromosomów stanowiących genotyp (wszystkie geny w komórce jednego osobnika, występujące u psa diploidalnie) naszego superchampiona. Jest to obraz przed podziałem redukcyjnym. Wyobraźmy sobie, że za wystąpienie pewnej cechy odpowiedzialne są trzy geny w locus A, B i C. W chromosomie niebieskim mamy allele dominujące, natomiast w chromosomie czerwonym w odmianie recesywnej a, b, c. Korzystna cecha występująca u superchampiona ujawni się fenotypowo jedynie wtedy, gdy w komórce wystąpią formy dominujące A, B, C (de facto obojętnie na którym chromosomie).

Podczas mejozy (w pachytenie) nastąpi kumulacja chromatyd i zbliżenie do siebie chromosomów homologicznych. W miejscach zwanych chiazmami dochodzi do pękania chromatyd i wytworzenia nowych połączeń. Chiazm, czyli miejsc pęknięć jest jednak więcej. Kolejny przykład, wprawdzie z inaczej oznaczonymi loci, uzmysławia jak bardzo komplikują sprawę kolejne pęknięcia. W rezultacie otrzymaliśmy chromosomy, z których każdy oddzielnie nie jest w stanie zapewnić wystąpienia cechy superchampiona w fenotypie potomka. Tak więc jeszcze przed podziałem redukcyjnym, czyli wytworzeniem gamet, nie mówiąc już o połączeniu różnych gamet rodzicielskich w zygotę, zostaje wytworzony materiał genetyczny odmienny od materiału naszego superchampiona i uniemożliwiajacy proste dziedziczenie cech. 

 

  

crossing over 1

To co w naturze jest genialne, ciągłe poszukiwanie osobnika bardziej przystosowanego do środowiska i różnorodnośc genetyczna, jest zmorą dla hodowcy, usiłującego ujażmić naturę i wychodować powtarzalne pod względem fenotypowym osobniki. Jednak zupełnie przypadkową rekombinacja nie jest. Pewną przewidywalnośc dziedziczenia i w miarę powtarzalną reprodukcję umożliwia tzw. sprzężenie genów. Zauważono bowiem, że chiazmy powstają w pewnych częściach chromatydy częściej. Geny znajdujące się blisko siebie, międzu chiazmami, przemieszczają się z reguły razem, tak więc w przypadku cech genów sprzężonych powtarzalnośc jest większa.

Czytałem kiedyś na stronie internetowej jednego z hodowców zastanawiające zdanie. Pisał on, że za cel ustanowił sobie wyeliminowanie genów recesywnych z hodowli. Świadczy to wyłącznie o ignoranctwie i nie zrozumieniu podstawowych zasad wiedzy genetycznej. Wprawdzie zakłada się, że większość chorób dziedzicznych wywoływana jest przez zmutowane geny recesywne. Aby mogły się ujawnić, muszą wystąpić u chorego osobnika w postaci homozygoty recesywnej. Nie jest to jednak prawdą do końca. Przykładowo homozygota dominująca HH (arlekin) jest letalna, czyli śmiertelna już w okresie zarodkowym i płodowym. Dogi arlekiny są wyłącznie heterozygotyczne, czyli bez genu recesywnego taka odmiana nie mogłaby istnieć. To dzięki genom recesywnym w ogóle możliwa jest odmienność ras. Pewne odmiany włosa bądź maści możliwe są u osobników homozygotycznych recesywnie. Ale i geny dziedziczące się ilościowo (poligenicznie) muszą występować także w odmianach recesywnych. Ostatecznie hodujemy rasy o różnej wysokości, różnej masie ciała, długości kończyn, itd., itd. Tak długo, jak mamy do czynienia z kombinacjami między genami w różnych postaciach, tak długo będzie występować polimorfizm w gatunku,. A ponieważ dobór tych genów jest losowy, przypadkowy i w niewielkim stopniu przewidywalny, wady będą występowały zawsze i w każdej hodowli, a wyniki hodowlane uzależnione od przypadku. Nie na darmo mówi się, że w hodowli przede wszystkim potrzebne jest szczęście.

Czy zatem rodowód jest jedynie kolorowym skrawkiem papieru niemającym znaczenia w realizowaniu celów hodowlanych? Byłaby to gruba przesada. Lecz jedno można powiedzieć na pewno. Nic nie jest warty rodowód, jeśli nie wiemy nic na temat zawartych tam przodków. Rodowody zawierają bowiem nazwę psa, nr wpisu w księdze rodowodowej i na tym się z reguły kończy. Jeśli ktoś chce korzystać z pomocy rodowodu w planowaniu miotów, skazany jest na własne poszukiwania. Najczęściej znajdziemy gdzieś zdjęcia wielkości znaczka pocztowego przynajmniej części przodków w pozycji „zabawnej”. Jeśli mamy szczęście, natrafimy na stronę hodowli poważnie podchodzącej do tematu, gdzie znajdziemy przynajmniej podstawowe cechy eksterieru; wzrost, umaszczenie, włos, uzębienie, itd. Jednak te informacje ciągle należą do rzadkości, o ile w ogóle są rzetelne. Próba utworzenia bazy danych psów i suk hodowlanych na stronie www.russell-terrier.pl nie spotkała się z większym zainteresowaniem hodowców. Aktualnie rejestr nie jest prowadzony i słusznie. Rozumiany był wyłącznie, jako bezpłatna forma reklamy hodowli i reproduktorów. Jednak intensywnie poszukujący natrafi przynajmniej na zdjęcia pozwalające zorientować się w ogólnej jakości przodków. Czasami takie poszukiwania prowadzą do niespodziewanych rezultatów. Przykładem mogą być flagowe psy ze znanej australijskiej hodowli Inverbrea. Strona http://www.inverbrae.com/champs.html przedstawiająca championy z hodowli udowadnia jeszcze raz, że uznane przydomki i tytuły muszą być brane pod uwagę w ocenie wartości przodków z daleko idącą rezerwą. Podany przykład nie jest odosobniony, lecz przejdźmy tutaj do oceny wartości hodowlanej na podstawie przodków, odkładając szczegółową analizę konkretnych cech na kolejny odcinek.

Zwrócę się teraz o pomoc do Willisa (Malcolm B. Willis, Poradnik dla hodowców psów – Genettyka w Praktyce, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze 1992, ISBN 83-09-01709-x), który pisze: „Wartość rodowodu zależy od tego, jaki jest stopień spokrewnienia występujących w nim przodków danego zwierzęcia, a także od tego, jaką odziedziczalność ma cecha będąca przedmiotem naszego zainteresowania. Im wyższa jest odziedziczalność, tym większe znaczenie w planowaniu hodowli ma rodowód. Zarazem jednak, im większa jest odziedziczalność cechy, tym ważniejsza jest jej wartość u konkretnego osobnika, a więc własna wartość zwierzęcia ma nieporównanie większe znaczenie niż jego dane z rodowodu”. Poniżej tabela z cytowanej książki. tabela willis

Jak widać wartość osobnika zależna jest od odziedziczalności cechy (przypominam – w stosunku do cech ilościowych odziedziczalność zależy od stopnia sprzężenia genów). Jeśli odziedziczalność jest niska, względna wartość osobnika (jako reproduktora) jest też niska, mimo to wyższa od wartości przodków. I w tym przypadków wartości przodków i osobnika nie można ocenić przeciętnie, lecz w stosunku do konkretnej cechy, mającej konkretny współczynnik odziedziczalności. Co do tego, że odziedziczalność cech zależna jest w znacznym stopniu od stopnia spokrewnienia występujących w rodowodzie przodków nie muszę nikogo przekonywać. Opiera się na tym ostatecznie hodowla krewniacza, jak i sama geneza psa rasowego. Tu rodowód jest dla nas narzędziem pozwalającym na obliczenie współczynników pokrewieństwa. Najbardziej znanym jest współczynnik inbredu. W rodowodach współczynnik inbredu (IQ) jest rzadko podawany, więc musimy go sobie obliczyć sami. W internecie są dostępne liczne kalkulatory, oraz odpowiednie programy komputerowe. Jednak zacznijmy od definicji. „Współczynnik Wright'a określa szacunkową ilość procentową różnych homozygotycznych par genów odziedziczonych po wspólnych przodkach. Innymi słowy określa średnią szansę, że para homozygotycznych genów jest odziedziczona po wspólnych przodkach”. Oznacza to, że im mniej potencjalnych homozygotycznych par genów odziedziczonych po przodkach, tym niższy IQ. Tak więc im bardziej zbliżamy się do "ideału" zalecanego przez organizacje kynologiczne – IQ = 0.00%, tym niższa jest odziedziczalność cech przekazywanych przez naszego psa, potomka licznych championów i zwycięzców świata. Oczywiście ma to sens. Hodowla psów rasowych jest prowadzona przez amatorów (ostatnio czytam także „hobbystów”). Nie dopuszczanie do hodowli psów o wysokim IQ, czyli zbliżenie do natury, zabezpiecza przed „eksperymentami” ludzi nie mającymi dostatecznej wiedzy i możliwości. Szybkie wyrównanie fenotypowe rasy z jednoczesnym wyeliminowaniem wad i chorób uwarunkowanych genetycznie, wymagałoby intensywnej hodowli z założeniem sporej liczby psów wadliwych, dla których trzeba by było znaleźć domy. Nie wspominając już o koordynacji, która w świecie hodowców nie wydaje mi się możliwa. Musimy zdawać sobie sprawę, że osobnik będący wynikiem wieloletnich zabiegów hodowlanych, posiadający np. IQ 12,50% sparowany z całkiem przypadkowym, z odległej linii partnerem, da nam potomstwo o IQ 0.00%, czyli w przybliżeniu kompletną heterozygotyczność. Reasumując nie trudno zgodzić się z cytowanym już Willisem – „Twierdzenie o ogromnym znaczeniu rodowodu jest bezpodstawne i nie powinno być bezmyślnie powtarzane”.

Z drugiej strony rodowód daje nam spore możliwości, których w racjonalniej hodowli psa rasowego nie wolno pominąć. Poza oczywistym dowodem pochodzenia naszego psa, pozwala na określenie genotypu przynajmniej niektórych cech, a co za tym kontrolę tych cech w miotach. Rodowód umożliwiona obliczenie współczynników pokrewieństwa, co z jednej strony pozwala nam na zmniejszenie wystąpienia wad genetycznych, bądź z drugiej na zwiększenie homozygotyczności linii. No i na koniec przybliżoną orientację wartości hodowlanej naszego psa. Wszystko to jest jednak możliwe wyłącznie, gdy posiadamy dostateczną ilość informacji o zawartych w rodowodzie przodkach. Jak czytać rodowód i umiejętnie wykorzystać zdobyte informacje kolejnym razem.

Copyright

© Material chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Oceń ten wpis:
Co to jest i jak wykonać zdjęcie standardowe?

Podobne wpisy

Komentuj jako gość

Załączniki

Location

Share:
0 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać więcej niż 10 znaków
  • Brak komentarzy